wykus
Dzisiaj chlopcy wyruszyli na piesza “pielgrzymke” do Oswiecimia. Ulka miala sie rowniez wybrac…ale sie popsulo:(.
Rano jednak przed wieczornym wymarszem Barteczka i Łukaszka wykonalismy wypadzik na Wykus pod pomnik “Ponurego Piwnika” dla uczczenia 65 rocznicy jego smierci.
O 7.45 podazylismy nyskobusem w kierunku Bodzentyna do Siekierna a z tamtad prosta brukowana lesna droga wiodaca do Wachocka.

Do miejsca w ktore podazalismy jest jakies 5 km. Przy drodze sciele sie wiele uroczych polanek zakwitlych lesnym kwieciem i poziomkami:).Jest tez pare bardzo milych miejsc gdzie mozna odpoczac pod wiata, schronic sie przed deszczem, rozpalic ognisko i wszamac conieco.

mapki w dlon i w droge


na miejscu zlapal nas dosc intensywny deszcz. Okazalo sie ze byl idealnym natchnieniem dla Lukasza ktory opowiedzial nam historie walk partyzanckich i kilka ciekawostek z Zycia “Ponurego”


droge powrotna musielismy pokonac troche dluzsza bo busownik wracajacy do Kielcow przystaje w innej wsi. Zatrzymani na Wykusie deszczem droge do przystanku pokonalismy w rekordowym czasie:).
Pola, lany zborz, zielonosc w przeroznych odcieniach i pieknie plynace falowane tereny Wyzyny Suchedniowskiej i Sieradowskigo Parku Krajobrazowego az prosza sie o utrwalenie na kliszy lub w postaci zerojedynek……..nie bylo czasu…..nastepnym razem.

4 komentarzy »
Dodaj komentarz
-
Archiwa
- listopad 2009 (1)
- październik 2009 (4)
- wrzesień 2009 (3)
- sierpień 2009 (3)
- czerwiec 2009 (2)
- kwiecień 2009 (2)
- marzec 2009 (4)
- luty 2009 (7)
- styczeń 2009 (4)
- grudzień 2008 (2)
- październik 2008 (10)
- wrzesień 2008 (5)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS
przedostatnie niezle jest: szurniety pastor i niepewny ministrant
szkoda ze nie zrobilismy w koncu strazaka
heh, jest jeszcze aniol..ale sie wstydzil ujawnic;D
[...] wtorek, szesnastego czerwca, pojechalismy z Ula i Kowalusem na Wykus. Busem do Siekierna, stamtad na Wykus drepcydesem, z powrotem tez az do Lesnej Starej Wsi. [...]
Mieliście szczęście z pogodą. Ja ostatnio pojechałem na trasę 70km rowerem. Miało nie padać – po około 40km lunęło. Schowałem sie na parę godzin, a potem jechałem dalej w deszczu